Menu

enta RP

To jest blog o Polsce po 25 października 2015 roku...

Tablice nowe, numery te same

entarp

Dziś w Sejmie było gorąco. Oto bowiem Byty Nieistotne postanowiło odwołać rząd Pani na Brzeszczach. Nie wiem na czym opierały swoje nadzieje, że im się to uda. Być może liczyły że z jakiś niewiadomych i nadprzyrodzonych przyczyn posłów Partii Małego Wodza w czas adwentowy ruszy sumienie i zagłosują przeciwko swojej klubowej koleżance. Cóż – nasza opozycja od dwóch lata woli robić rzeczy efektywne niż efektowne i miast pracować nad wzrostem poparcia społecznego, puszcza się w z góry skazane na niepowodzenie z punktu widzenia sejmowej arytmetyki szarże. Dzisiejsza szarża – tak samo jak poprzednie – oczywiście się nie udała. Pani na Brzeszczach najpierw z parlamentarnej mównicy nakrzyczała na wnioskodawców, a potem sobie poszła, zabierając ze sobą resztę posłów PMW. W związku z powyższym Grzegorz Breslauer swoje argumenty za odwołaniem wygłaszał do pustej sali. Sala owa zrobiła się znowu pełna na głosowanie, w wyniku czego rząd nie został odwołany. No i po wecie nieufności. A Pani na Brzeszczach dostała o szeregowego prezesa okolicznościowe kwiaty i równie okolicznościowe buzi.

Szybko okazało się jednak, że zmiany na stanowisku premiera chcą również partyjni koledzy Pani na Breszczach. Oczywiście nie w tym samym trybie co Partia Sierot, ale wszystko wskazuje na to, że specjalistka od „Polców i Polaków” już się na czele rządu opatrzyła. Od kilku dni media tak świrowały na temat zmian w rządzie, od jego głowy począwszy, że od tego wszystkiego zgłupiał nawet Andrzej Boski. Pan Prezydent wezwał na poranną naradę do Pałacu Małego Wodza oraz panią premier i zadał im pytanie: „Co z tym rządem?”. To w końcu zmienia się coś czy nie? No i ponoć – jak donoszą „dobrze poinformowane źródła” - partyjna wierchuszka PMW zasiadła za stołem i zaczęła myśleć co by tu w owym rządzie pozmieniać. Do pierwszego w kolejności kandydata na schedę po Pani na Brzeszczach urósł Mateusz Bank-Zachodni. Specjaliści-medialiści zachodzą w głowę jako los czeka Wąsatego Witka, co z Mętnookim Antoniem itp. itd. etc. Przy okazji okazało się, że najlepiej poinformowana osobą okazał się Ojciec Dyktator, który wszystko już pewnie zobaczył w jakimś objawieniu.

Tak czy siak – wszelkie znaki na niebie oraz na Nowogrodzkiej zdają się wskazywać na to, że premierowanie Pani na Brzeszczach ma się ku końcowi. Jak zostanie zapamiętany jej rząd? Jak dla mnie był to klasyczny przykład kiedy to ogon merda psem, a nie pies ogonem. Ministrowie pani premier, raz po raz namaszczani przez szeregowego prezesa, robili co im się żywnie podobało, a ich szefowej nie pozostawało nic innego, jak nazywanie tego „polityką rządu”, niby to dobrze przemyślaną i ustaloną. Kiedy Zibi Zerro rozpoczął swoją prywatną wojenkę z wymiarem sprawiedliwości, Pani na Brzeszczach nie miała w tej sprawie nic do powiedzenia. Zresztą generalnie niewiele miała do powiedzenia oprócz osławionych „Polców i Polaków” oraz powtarzania frazesów o sukcesach swego rządu i rosnącej w oczach pozycji naszego kraju. Nie wiem czemu, ale nie wzbudziła mojej sympatii ani jako osoba ani jako polityk. Pytanie tylko, czy nowy premier będzie lepszy? To wszystko zależeć będzie od tego jak poukłada sobie relacje w rządzie i na ile pozwoli mu Mały Wódz. Ale ponoć póki co o wszystkim sza! Nikt nic nie wie... Oprócz Ojca.

Zmiany, zmiany, zmiany” - tak kończy się kultowa komedia Stanisława Barei „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”. „Zmiany, zmiany, zmiany” - tak zdaje się kończyć kadencja obecnego rządu. Pytanie tylko co to będą za zmiany? Znając naszych rządzących, to raczej fasadowe. Czyli tak jak w starym skeczu Kabaretu TEY: „Tablice nowe, numery te same”.

© enta RP
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci